Na początek coś swojskiego. Małgośka to największy przebój Maryli Rodowicz, a Maryla Rodowicz to najpopularniejsza polska wokalistka XX wieku. Postacią anonimową nie była ona także w Czechosłowacji i innych demoludach. Polska piosenkarka w kraju nad Wełtawą wielokrotnie koncertowała, a w 1972 roku wydała nawet album zatytułowany, ni mniej, ni więcej, tylko Maryla Rodowiczová.
Tę płytę prawdopodobnie miała w swej kolekcji Marie Rottrová, której pierwszym wielkim hitem okazała się przeróbka szlagieru Rodowicz. I tu niespodzianka – nie chodzi wcale o piosenkę, która jest przedmiotem dzisiejszej notki. Kariera Czeszki na dobre ruszyła z kopyta między innymi dzięki koniowi, a konkretnie białemu koniowi z utworu Kůň bílý, coveru Ballady wagonowej naszej Maryli.
Ten utwór otwiera krążek Ty, kdo jdeš kolem, na którym znalazła się również Markétka. I to właśnie Małgośce poświęcimy teraz uwagę. Porównajmy obie wersje językowe.
1. Czas akcji: ten sam. Rok co prawda nieznany, ale wiadomo, że maj. Dla tych, którzy nie znają czeskiego, dodajmy, że w języku Havla wyraz máj nie ma wyłączności na określanie piątego miesiąca roku. Na co dzień zamiast tej poetyckiej nazwy usłyszymy w Czechach raczej květen.
To nie pomyłka – Czesi na nasz maj naprawdę mówią květen, a z kolei na kwiecień – duben. Wróćmy jednak do sedna: po maju przychodzi jesień, po czesku podzim, a w polskiej wersji nawet zima.
2. Miejsce: w dużej mierze piękne okoliczności przyrody będące tłem dla rozterek uczuciowych podmiotu lirycznego.
3. Podmiot liryczny: tytułowa Małgośka vel Markétka, którą narzeczony tuż przed ślubem porzuca dla innej.
Jiřina Fikejzová, autorka tłumaczenia na język czeski, do tekstu podeszła w sposób niewątpliwie bardziej pedagogiczny niż Agnieszka Osiecka – „matka” przeboju Rodowicz. A oto dowody.
W wersji śpiewanej przez Rottrovą przyjaciele Markétkę pocieszają, mobilizują i łagodzą emocje. W polskiej wersji rady bywają znacznie bardziej dosadne.
a) Przyjaciele zachęcają Markétkę, by rozstanie odreagowała śpiewem i tańcem: zpívej si Markétko, Markétko tancuj. Małgośka słyszy natomiast, że warto też użyć dodatkowych wspomagaczy: „tańcz i pij”. W czeskiej piosence nie ma miejsca na trunki, a jedyny płyn, jaki się tam pojawia, to slz plný džbán, czyli dzban pełen łez.
b) Przyjaciele zachęcają Markétkę do szczerego śmiechu w gronie najbliższych: s námi se směj. Małgośka słyszy radę, by, i owszem, śmiać się, ale pogardliwie – z niedoszłego męża: „a z niego kpij sobie, kpij”.
c) Przyjaciele zachęcają Markétkę, by nie chowała urazy do mężczyzny, który ją zostawił. Wręcz przeciwnie, sugerują, by życzyła mu dobrej zabawy: přej mu tu zábavu. Małgośka ma się natomiast cieszyć na jego topielczą śmierć: „niech zginie gdzieś na dnie”.
No dobrze, znajomi czeskiego podmiotu lirycznego nie są tak zupełnie bez skazy. Porzucającego chętnie widzieliby w ogniu piekielnym: čert ho vzal, ale dokładnie takie same marzenia mają ich polscy odpowiednicy: „weź go czart”.
d) Przyjaciele Markétki Markétkę pocieszają mówiąc, że życie toczy się dalej: svět se točí dál. Małgośka słyszy pod swoim adresem obelgę: „głupia ty!”.
Jak zatem widać – Małgośka niejedno ma imię, a jej kompani – niejedną twarz.
Na wszelki wypadek rozwiejmy wątpliwości, jakie mogły się pojawić u mniej wtajemniczonych w język czeski: Markétka wcale nie wyraża się niepochlebnie na temat pani, która odbiła jej ukochanego. Jak ta dívka se smála oznacza po prostu: jak ta dziewczyna się śmiała.